WROCŁAWSKI KLUB SZACHOWY "KOPERNIK"

Kategoria: Aktualności

Na deprechę, najlepszy Szekspir!

Ludzie gnajcie do teatru!

Notatka syntetyzująca – Burza, Szekspir

Szekspir był geniuszem naj uniwersal niejszym, jaki się kiedy w literaturze pojawił. W tragedii, komedii, historycznym dramacie, sielance, komedii sielankowej, sielance historycznej, w poemacie niepodzielnym, w poezji nieprzerwanej jest jedynym.

Nie tylko ma moc nieograniczoną wywoływania z nas śmiechu i łez, nie dość, że panuje nad wszelkimi środkami pomocniczymi w przedstawianiu namiętności, nad dowcipem, nad myślą i doświadczeniem, rozrządza także całym obszarem wyobraźni twórczej, obudzającej trwogę i wesołość, równie trafnie widzi świat idealny jak rzeczywisty, a ponad tym wszystkim góruje u niego prawda charakteru i natury, i duch ludzkości.

  • Czyś ostatnią burzę Wedle rozkazu do słowa wykonał?
  • Znać taka wola była przeznaczenia, byśmy na wyspie odegrali sztukę.
  • Świeża rosa boskich błogosławieństw niech się rozleje.
  • Bo on jest czystym duchem przekonania. I przekonywać jest jego rzemiosłem!
  • Jam ci dał słowa, żebyś mógł objawić myśli przeze mnie w duszy twej zbudzone.
  • Mowę mi dałeś; cała z tego korzyść, Że kląć dziś mogę. 
  • Kto miał dosyć serca, by w tym zamęcie rozumu nie stracił
  • Słowo jego potężniejsze od zaczarowanej lutni. 
  • Wolałbym jednak umrzeć suchą śmiercią.
  • O, gdybym bóstwa mogła mieć potęgę,
  • Nikt w wyzwolonych sztukach mi nie sprostał, Bo ku nim całą obróciłem pilność,
  • Gdym ja, niepomny świata interesów, cały się oddał ulepszeniu myśli,
  • Powieść twa zdolna głuchego wyleczyć
  • Jam sztuką moją zbadał, że mój zenit stoi pod wpływem gwiazdy pomyślności;
  • Zabierz mu przód książki, bo on bez książek nie mędrszy ode mnie; Bez nich na pomoc nie przyjdą mu duchy, które go z serca jak ja nienawidzą.
  • Dość wielkim państwem książki były dla mnie.
  • Bez której cała byłaby ta powieść gadką bez celu.
  • Złe cele farbą nawiedli piękniejszą.
  • O, cherubinie, ty mnie ocaliłaś! Gdy mi z ócz słone krople w morze ciekły, Kiedym rozpaczał, tyś się uśmiechała Natchniona siłą z wysokiego nieba, Tyś we mnie męstwo wskrzesiła mdlejące, że mogłem śmiało z przeciwnością walczyć.
  • Jak książki kochałem, uprzejmie dorzucił tomy z mej biblioteki, co mi są droższe nad stracone księstwo.
  • Duch wyższych, szlachetniejszych uczuć
  • Wiesz, w jak okrutnej znalazłem cię doli, Jęki twe litość budziły w niedźwiedziach i wilki wyły na krzyk twej boleści.
  • Nimfy morskiej weź na siebie postać, Bądź niewidzialny dla każdej źrenicy,
  • Głuchy na dobroć, a na chłostę czuły
  • Ojca morskie tulą fale; Z kości jego są korale, Perła lśni, gdzie oko było; Każda cząstka jego ciała w drogi klejnot się przebrała
  • Ten rak piękności, smutek nie oszpecił,
  • Tanie zwycięstwo tanią robi zdobycz.
  • Złe w takiej mieszkać nie może świątyni. Gdyby dom taki zły duch opanował, Anioł z pięknego wygna go mieszkania.
  • Bo ci sumienie siły odebrało.
  • a ludzie ci przy nim są aniołami.
  • wolny, jak wiatr w górach,
  • Racz więc, o, panie, na twej szali ważyć smutek z pociechą.
  • Baczność! Dowcipu nakręca już zegar.
  • o co zakład?  O parsk śmiechu.
  • Jakby je bagna perfumowały.
  • Tunis, panie, to dawna Kartagina.
  • Piękne dziewczę, zawieszone między odrazą, między posłuszeństwem.
  • Sebastianie, prawdom, które mówisz, brak łagodności i stosownej pory. Rozjątrzasz ranę, której trzeba raczej Plastrów łagodnych.
  • Gdy czoło twe chmurne, zły czas nam wszystkim nastaje.
  • Żeby dać sposobność do śmiechu tym panom, których płuca tak są drażliwe i łaskotliwe, że lada nic ich nie rozśmiesza.
  • Jesteście szlachtą niepospolitego serca, gotowi ściągnąć księżyc z jego sfery, gdyby przypadkiem na niej pięć tygodni bez zmiany pozostał.
  • Poszlibyśmy z nim jak z latarką na nietoperze.
  • Śmiechem do snu mnie ukołysać.
  • Daję ci z drugiej tak szczytną nadzieję, że nawet bystre ambicji źrenice nic już wyższego nie odkryją dalej.
  • Bieda dziwnych daje nieraz człowiekowi kompanów.
  • Nie mam dość długiej łyżki, aby zasiąść z nim [diabłem] do jednej misy.
  • Przysięgnij na to — pocałuj księgę — niebawem przydamy jej nowej treści.
  • Ileż jest zabaw męczących człowieka! Ale zmęczenie wdzięku im dodaje.
  • Słodkie te myśli dodają mi siły, a praca przy nich zda mi się wytchnieniem.
  • Mnie tak jak tobie praca ta przystoi, tylko że dla mnie łatwiejszą się wyda, bo do niej chętnym zabiorę się sercem, gdy ciebie przymus tylko do niej wiąże.
  • Z jej najpiękniejszym kłóciła się wdziękiem, Cały mu urok z wolna odbierała; Ty jedna tylko, ty, nieporównana, Wszystkie przymioty wszystkich stworzeń łączysz.
  • Ledwom cię ujrzał, zaraz serce moje do ciebie biegło, aby ci wiernie służyć. Dla ciebiem został tym cierpliwym drwalem.
  • Śmiało więc naprzód i szturmuj do flaszki!
  • Co za pstry błazen i bez mózgu dudek!
  • Litość za drzwi wypchnę i na leśne zbiję cię jabłko.
  • Lecz co uwagi jest twej najgodniejsze, To córki piękność — on ją sam nazywa Nieporównaną.
  • Ale myśl jest wolna.
  • Kto umiera, płaci wszystkie długi?
  • Chmury otwarte widziałem. I wielkie skarby spaść na mnie gotowe, Tak, że zbudzony marzyć znów pragnąłem.
  • Ześlij nam, Boże, twych stróżów aniołów!
  • Choć byłem ciężko od nich pokrzywdzony, Szlachetny rozum górę we mnie bierze I gniewu mego hamuje popędy. Nad ślepą zemstę wyższe przebaczenie.
  • Rozbudźcie pieśni słodkie i niebieskie, Moje zamiary niech wpływ ich dokończy, Do moich celów umysły ich nagnie;
  • Z piersi wygnał sumienie, naturę, aby nasycić żądzę panowania,
  • Połknę powietrze, co mnie od nich dzieli, Wrócę nim puls twój dwa razy uderzy.
  • Wy,  godna paro, łatwo by mi było królewskich gniewów piorun na was ściągnąć I w dwóch poddanych pokazać dwóch zdrajców; Ale nie pora plotkami się bawić.
  • Strata tak wielka, że cierpliwość sama mówi, że na nią lekarstwa mi nie da.
  • Nie chciałeś raczej wezwać jej na pomoc; Ja bowiem, dzięki jej wszechwładnej sile I słodkim wpływom, po równym nieszczęściu Znalazłem pokój w cichej rezygnacji.
  • Widać w głębi: Ferdynanda i Mirandę grających w szachy
  • Błogosławieństwa szczęśliwego ojca niech wszystkie, wszystkie otoczą cię wkoło!
  • To śmiertelna rzecz przez nieśmiertelną dana mi Opatrzność
  • Wewnętrzne łkanie mowę mi odjęło,
  • Niech każdy troszczy się o drugich!
  • W szpetnym ciele równie szpetna dusza.
  • A mądry na przyszłość, Na twoje łaski pokorą zarobię. Jakiż był ze mnie osioł dubeltowy, żem sobie wybrał za boga pijaka,
  • Jeśli modlitwa w pomoc nie przybędzie: modlitwa bramy litości otwiera.